Wspieramy adopciaki

Moderatorzy: Zarządcy, Redaktor, Moderator

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2216
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

26 mar 2017, 10:36

Wyjątkowa akcja w dwóch częściach dla adopciaków. Na jednej kupujecie koszyczki z określoną zawartością, a druga część to tradycyjny bazarek za to z wyjątkowymi fantami <3

Adopciaki - czyli szynszyle często po przejściach, które borykają się z problemami zdrowotnymi,zaniedbaniem lub te w pełni zdrowe. Dla tych adopciaków, które znalazły nowe lub tymczasowe domy stworzyliśmy niepowtarzalną inicjatywę.
Akcja pt "Szylunie kochamy, więc domków im szukamy i o jedzonko zadbamy", to nic innego jak zachęcanie do adopcji, ale też wspieranie tych, którzy otworzyli swoje serca i stworzyli kochające domy dla adopciaków. Poprzez Adopciakowy Bazarek oraz Akcję Koszyczki chcemy zapewnić dla takich szynszylek nowy, lepszy start, zadbać o ich brzuszki, a także o to, by nowi właściciele nie musieli się martwić tym, z czego opłacą weterynarza.

Zapraszamy do wzięcia udziału w naszej nowej inicjatywie!
Obie akcje startują w poniedziałek 27 Marca, a kończą się 10 Kwietnia.
Gdybyście chcieli przekazać na Adopciakowy Bazarek fanty, zapraszamy do kontaktu przez wiadomość prywatną.
♥️Koszyczki:

https://www.facebook.com/events/397380003954168/

♥️Adopciakowy Bazarek:

https://www.facebook.com/events/1789835514670630/

Pomagajcie, dobre uczynki zawsze wracają.
Załączniki
17424795_1351832558215584_464358360113769274_n.jpg
17424795_1351832558215584_464358360113769274_n.jpg (51.74 KiB) Przejrzano 734 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2216
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

28 mar 2017, 8:08

Pierwsza z historii adopciakowej <3

Witajcie,

Poproszono mnie, abym opisała dlaczego adoptowałam szynszylę, a nie kupiłam z hodowli. Zacznę od początku...

Od dziecka kocham zwierzęta. W domu miałam psa, później zaczęły się gryzonie. Tak na poważnie pierwszym moim gryzoniem był szczur. Kiedy odeszła zaczęłam mieć kolejne ogonki. Niestety przez moją alergię musiały one znaleźć nowy dom... Wtedy zaczęłam myśleć o gryzoniu, który nie uczula i tak trafiłam na szynszyla. Szczerze powiem, że nie myślałam o takim zwierzątku na serio. Dlaczego? Wydawały mi się nudne, ciągle śpiące, ale po czasie mój stosunek do nich i nastawienie zmieniło się bardzo szybko. W sierpniu, a dokładnie 13.08.2016 roku adoptowaliśmy dwie szynszylki - matkę i córkę. Szałwia i Mozaika były ze sobą od początku. Jakie są? Obydwie mają odmienne charaktery. Mozaika jest dość upartą szyszką i nie zawsze chce odpuścić, gdy coś się jej nie spodoba, poza tym ostatnio polubiła siedzenie na rękach, a Szałwia? Szałwia jest miłą szyszką. Daje się głaskać, byle nie po grzbiecie, bo od razu furczy ;-) Jeśli chodzi o Szałwię jeszcze to urodziła się ona bez oczka, ale dzięki zabiegowi w Warszawie może żyć normalnie pomimo tego, że nie ma jednego oczka. Oprócz Szałwii i Mozaiki mamy też Tosię, którą adoptowaliśmy dzięki Stowarzyszeniu Miłośników Szynszyli Małej. Tosia jest bardzo ugodową szyszunią. Lubi siedzieć na rękach, głaskanie też uwielbia, lecz nie lubi konfliktów w stadzie, gdyż bardzo szybko się stresuje. Naszą ostatnią szynszylą jest Yuri (Lilia). Nie jest adoptowana, ale wzięłam ją, gdyż była z samcami w klatce i nie chciałam, aby z nimi siedziała... To tyle jeśli chodzi o nie. Dlaczego adopcja ktoś zapyta? Adopcja jest dobrą rzeczą, ponieważ w ten sposób możemy uratować i dać dom stworzeniu, które go straciło lub dotychczasowy opiekun po prostu nie ma warunków lub czasu. Wszystkie Nasze szynszyle są traktowane z SZACUNKIEM, MIŁOŚCIĄ i ODDANIEM, bo KAŻDE zwierzę na to zasługuje, by mieć swój dom i czuć się w nim bezpiecznie. Nie tylko pies czy kot potrzebuje swojego człowieka, ale szynszyle właśnie też. Kontynuując... Nie bójcie się adoptować zwierząt, które szukają swojej rodziny - one też chcą być kochane i wiecie co? Nie żałuje ani trochę decyzji o adopcji Naszych kulek, bo bez nich teraz nie wyobrażam sobie życia.
Załączniki
17457481_1354634267935413_5194306367465524943_n.jpg
17457481_1354634267935413_5194306367465524943_n.jpg (176.49 KiB) Przejrzano 731 razy
17408333_1864866483757418_1166267958_o.jpg
17408333_1864866483757418_1166267958_o.jpg (305.27 KiB) Przejrzano 731 razy
17362543_1354634331268740_2106561104721043203_n.jpg
17362543_1354634331268740_2106561104721043203_n.jpg (190.6 KiB) Przejrzano 731 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2216
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

28 mar 2017, 8:09

Cześć! Mam na imię Klucha i w czerwcu stuknie mi roczek. Jestem standardem.
Tylko... Właściwie dlaczego? Czy to znaczy, że jestem standardowy?
Przecież mam piękne, ciemnoszare futerko. Bardzo mięciutkie, naprawdę! Czasem nawet dam się po nim pogłaskać.
Mam też śliczne oczka, takie błyszczące i czarne. Patrzę nimi z miłością na moją rodzinę.
Los obdarzył mnie też idealną kulistością. Potrafię stoczyć się z półeczki niczym pękata piłeczka. Ludzka mama zawsze się wtedy ze mnie śmieje. Fajnie, że umiem ją rozbawić.
Trochę mniej się uśmiecha, jak czasem niechcący pomylę jej palce z patyczkiem. Ale nie gniewa się na mnie długo, bo jest dumna z moich pomarańczowych ząbków.
A widzieliście mój ogonek? Jest podobny do takiego urządzenia, którym mama zamiata moje piękne bobki. Chyba mówi na to szczotka.
Właśnie! Bobki też robię najpiękniejsze na świecie. Są owalne i zdrowe. Tata myli je czasem z tic-tacami i się wścieka.
Mam też najlepszego brata na świecie! Ma na imię Szyszek i wprawdzie poznałem go dopiero w nowym domu, ale stał się moją rodziną.
Urządzamy sobie razem takie harce, że rodzice wynoszą nas w nocy do kuchni. Pewnie dlatego, że nie chcą nam przeszkadzać. Jak tu ich nie kochać?
Jestem szczęśliwą szylką w cudownym domku. Rodzice nigdy nie powiedzieli o mnie, że jestem standardem. Zawsze mówią, że jestem wyjątkowy.
To w poprzednim domu tak mnie wytykano i nikt nie chciał mnie wziąć. Byłem traktowany jak brzydkie kaczątko. Byłem jednym z wielu.
Usłyszałem, że szkoda, że nie wdałem się w mojego czarnego tatę. Wtedy ponoć byłbym atrakcyjny i cenny. Aż któregoś dnia wpadli po mnie dwunodzy i kobieta od razu porwała mnie w ramiona.
Nie chciała mnie już z nich wypuścić. Tak poznałem moją nową mamusię. Ona udowodniła mi, że nie ważny jest kolor futerka i miejsce urodzenia.
Nie jestem ze świetnej hodowli ani niespotykanej odmiany. Ale jestem najbardziej wyjątkowym standardem na świecie!
Bo zostałem adoptowany przez kochających rodziców, którzy dali mi wspaniały dom i nie oddadzą mnie za żadne skarby świata <3.
A może i Ty drogi czytelniku zechcesz kiedyś obdarować miłością podobnych do mnie? Czeka mnóstwo sierotek, które chcą poczuć się tak samo wyjątkowo jak ja. Adoptujmy - nie bójmy się kochać "standardowo"!
Załączniki
17436135_1357126347686205_7802729491320302729_o.jpg
17436135_1357126347686205_7802729491320302729_o.jpg (284 KiB) Przejrzano 731 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2216
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

28 mar 2017, 8:10

Trzecia historia.

Maluszki przyszły na świat na ranem 6.03.2017r, już tego samego dnia po godzinie 19 znalazły się u mnie. Następnego dnia ich mamusia trafiła na stół operacyjny... diagnoza-zapalenie otrzewnej, pęknięta macica,trzy łożyska i jeden maluch w środku...niestety Haidi się nie udało i od 8.03.2017 biega po drugiej stronie tęczy. Maluszki od tego czasu są karmione, dogrzewane i pielęgnowane przez ludzką mamę. Dziś 21.03.2017r kończymy już 15 dni ! <3 Fibi i jej brat czują się świetnie, pomału zaczynają skubać ziółka, poznają co to piasek oraz harcują na wspólnym wybiegu z dorosłymi szynszylami.
Dlaczego zdecydowałam się na adopcję? Nie lepiej kupić z ogłoszenia czy w sklepie zoologicznym?
Nie, nie lepiej kupić! Szynszyle które są do adopcji nie biorą się "znikąd". Są to te same szynszyle które kilka miesięcy wcześniej mogliśmy zobaczyć w lokalnych sklepach zoologicznych lub widniały na ogłoszeniach z nagłówkiem "sprzedam"! No ale przecież na ogłoszeniach czy w zoologu też nie biorą się "znikąd". Kryje się za tym cierpienie zwierząt - samicy która wydaje na świat młode i nie raz kończy tak jak Haidi, młode które tęsknią za matką, bo zostały za wcześnie od niej zabrane, bo przecież-im mniejszy tym słodszy i szybciej się sprzeda, ten cały proces dzieje się tylko dlatego, że wciąż kupujemy z takich źródeł.
Kupując zwierzaka-przyczyniasz się do bezdomności i nakręcasz psedohodowle, płacisz pieniądze za krzywdę zwierząt utrzymując tym samym pseuducha.
Adoptując zwierzaka- zmniejszasz bezdomność zwierząt, nie nakręcasz pseudohodowli, dajesz mu szansę na lepsze życie w którym już naprawdę dużo przeszedł.
Załączniki
17431016_1407196429301547_1051267833_o.png
17431016_1407196429301547_1051267833_o.png (674.44 KiB) Przejrzano 731 razy
17410284_1407196669301523_1596897782_n.jpg
17410284_1407196669301523_1596897782_n.jpg (225.81 KiB) Przejrzano 731 razy
17410145_1407196755968181_1835581927_n.jpg
17410145_1407196755968181_1835581927_n.jpg (255.68 KiB) Przejrzano 731 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2216
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

03 kwie 2017, 15:00

Kochani! Czas na kolejną historię bardzo dzielnego szynszylka <3 Chcielibyśmy podkreślić przy tym, że to właśnie dla takich adopciaków w szczególności organizujemy koszyczki oraz bazarek. Pomoc dla nich wiąże się z ogromnym nakładem finansowym. Dlatego przeczytajcie tę wzruszającą historię i otwórzcie swoje serducha na Korina i inne biedne szylki <3

Adopcja Korina była u mnie sporym przypadkiem. Parę dni wcześniej padła moja 10-letnia samiczka. Klatka była świeżo wyczyszczona, a zobaczyłam, że Korin jest do adopcji stosunkowo niedaleko mnie. Mimo potwornej żałoby, pomyślałam, że jeśli mogę dać jeszcze jakiemuś zwierzakowi dobry dom na starość, to jest to najlepszy moment. Mieszkałam z rodzicami, a był to już czas, gdy powoli rozglądałam się za nową pracą i możliwością przeprowadzki, dlatego nie chciałam brać nic młodszego. Jak się ostatecznie okazało, pracę znalazłam niespodziewanie tuż po adopcji Korina. Na szczęście w nowym mieszkaniu czekało idealnie miejsce na dużą klatkę.
Korina odebrałam późno w nocy. Poprzednia właścicielka miała go miesiąc. Powiedziała, że wyciągnęła go z bardzo złych warunków, gdzie był w klatce z innym samczykiem, z którym ciągle się gryzł. Gdzieś kiedyś przez chwilę był podobno zwierzakiem jakiejś dziewczynki, jednak z niewiadomych przyczyn pozbyła się go. Nie rozmawiałyśmy długo, trwało to może minutę. Po dowiezieniu go do domu zostawiłam go na noc w spokoju żeby odpoczął po podróży. Rano zobaczyłam jego faktyczny stan. Był bardzo wychudzony, Miał liczne rany na ciele, grzyba, wydarte futro, poranione i spuchnięte łapki. Co martwiło najbardziej, to że bardzo dziwnie jadł - kiedy przeżuwał, pokarm wypadał mu z pyszczka. Nie traciłam czasu, od razu zabrałam go do weterynarza.
Okazało się, że Korin ma pootwierane komory zębowe, stan zapalny, a do tego same zęby w głębszej części jamy ustnej są starte praktycznie do zera - musiał dostawać bardzo twardy pokarm. Jedzenie sprawiało mu ogromny trud i ból. Od spodu jego szczęki można było czuć wyrastające korzenie zębów. Rany były efektami walki. Grzyb był naturalny, znajdujący się we florze każdego zwierzaka - tu opanował skórę z powodu ogólnego wycieńczenia organizmu. Korin ważył wtedy zaledwie 3,8kg. Przez 10 dni przyjmował antybiotyki oraz leki przeciwzapalne i przeciwbóle. W tym czasie jest stan zaczął wyraźnie się poprawiać. Żeby zęby odrosły przeszliśmy na wszelkiego rodzaju pokarm miękki. Korin miał niezwykły instynkt samozachowawczy, nie trzeba było karmić go na siłę - łapczywie wciągał wszystko, co podetknęło mu się pod nos, choć było posypane gorzkim probiotykiem i witaminami.
Jest u mnie już dokładnie 16 dni. Rany goją się powoli, część z nich Korin początkowo rozgryzał, możliwe że szczypały go po lekach. Teraz zostawił je już w spokoju. Skończył terapię lekami, od kilku dni zaczął juz swobodnie jeść średnio-twardy granulat. Wyraźnie przytył.
Korin jest niesamowicie żywiołowy - energia go rozpiera. Z drugiej strony jest wielbicielem czyjegoś ciepła - czasem siadam do pracy przy komputerze i on zwyczajnie zasypia na kolanach. Miałam wiele szynszyli ale żaden tak nie pragnął kontaktu z człowiekiem. Czasem awanturuje się w klatce, a kiedy go wyciągam, momentalnie wtula się pod pachę i zasypia. Jest absolutnie wyjątkowy i bardzo wdzięczny. Myślę, że spędzi ze mną jeszcze parę szczęśliwych lat.
Załączniki
17629787_1360472714018235_2456802046980061897_n.jpg
17629787_1360472714018235_2456802046980061897_n.jpg (260.74 KiB) Przejrzano 716 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2216
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

03 kwie 2017, 15:02

Adopcja to szansa na polepszenie szynszylowego życia. Dzisiaj prezentujemy historie Puszka, Fioleta, Tutka oraz Bolka i Lolka z jednego domu.

Opowiem 3 różne historie moich Adopciaków :-) .
Od najmłodszych lat nasz dom był pełen zwierząt, psy, koty, króliki, koszatniczki, chomiki i wiele innych .
Gdy straciliśmy ukochanego kota, dostałam opcje przygarnięcia zwierzaczka.
Chodziłam tak po zoologicznych, rozglądając się za nowym przyjacielem .
Pewnego dnia zauważyłam jak pani wyciąga puszystą szarą kulkę , był tak przyjazny i miękki, od razu wiedziałam, że chciałabym takie zwierzątko .
Ale że nigdy nie miałam do czynienia z nim, to tylko chodziłam i oglądałam .
Przyszedł dzień, że pani w pobliskim zoologicznym zaczepiła mnie i powiedziała, że jej znajoma ma małe szynszylki do oddania , miałam już wolierę więc podjęłyśmy wraz z mamą decyzje o adopcji Puszka, bo tak nazwałam pierwszego szynszyla, był bardzo malutki kochał się przytulać . Gdy już na grupach poczytałam
o żywieniu itp, zauważyłam mój 1 błąd , zanim adoptujesz popytaj ludzi na grupach . Wyprawka Puszka była z samych złych rzeczy , orzechy ,kolby ,karma na wagę , trawa dla kota .
Ale szybko to zmieniłam. Po miesiącu kupiłam drugiego do dziś, nienawidził głaskania , ale przejdźmy dalej do adopciaków i smutnej historii Puszka .
Mijały miesiące, Puszek miał się dobrze jak i Dragon . Na olx znalazłam ogłoszenie o Fioleciku .
Fiolet szynszyl do reprodukcji . Postanowiłam go zabrać i zakończyć jego męczarnie jako reproduktor . Cała trójka na początku była bardzo zgrana ...

I nadszedł ten dzień , smutny dzień . Głośny hałas dobiegający z klatki , Puszek biegał jak opętany , nagle padł i zaczął się trząść , widząc promienie światła, stwierdziłam że to udar ,
ochłodziłam go i szybko pojechałam do weterynarza. Wszystkie wyniki były dobre ,więc zostaliśmy przy tym ze to był lekki udar .
lecz ataki co miesiąc się powtarzały i od tamtej chwili próbujemy walczyć z genetyczna padaczką .
W tym okresie Fiolecik musiał opuścić nasz dom gdyż pogryzł małego Dragona i coraz częściej dochodziło do pogryzień . ( ma teraz bardzo dobry dom i dogaduje się ze swoim kolegą ) ...
Ale podążajmy dalej biegiem czasu .
Dostałam 3 wiadomości o Szynszylu Standardzie do adopcji ze strony "Adoptuj Szynszyla ". Tutek bo tak się wabił był sporym bardzo ale to bardzo łagodnym samcem który stracił swoją koleżankę .
Jego opiekunka była zmuszona go oddać, po rozmowie doszłam do wniosku że go zabieramy :-) . Jego futerko nie było jakieś super jak i klatka ale widać że był bardzo kochany , siedział na
kolanach i pozwalał się miziać godzinami . Jego łączenie było bez problemowe od razu przytulał się do nowych kolegów .

Powracając do Pusia , jego była opiekunka stwierdziła że zrobi sobie "Hodowle " i rozmnażała szynszylki w sposób matka z synem, tata z córką . Poinformowałam o tym że jest chory ,
Dostałam wtedy wiadomość że mogą go zabrać . Ale przecież mimo choroby był to mój pierwszy szynszyl i nigdy bym go nie oddała . Po wielu kłótniach z panią słuch o niej zaginął , nie wiemy czy dalej
rozmnaża czy nie.

Nasze stadko liczyło już 4 pięknych samców Pusia , Dragona , Tutka i nowo kupionego Albina .
Niedawno około 3 m-ce temu znów adoptowaliśmy dwóch braci z "Adoptuj szynszyla " , Bolka i Lolka . Piękni panowie .
Gdy pojechałam po nich zauważyłam wspaniale warunki piękną wolierę i bardzo dobre jedzonko ,wiec z Bolkiem i Lolkiem wzięłam też wolierę :-0
Dziś moja cała 6 jest kochanym stadem z pięknym domem .

Puszek już niedługo jedzie do Warszawy i dalej będziemy walczyć .

Wiek przy adopcji :
Adopcja to szansa na polepszenie szynszy
lowego życia. Dzisiaj prezentujemy historie Puszka, Fioleta, Tutka oraz Bolka i Lolka z jednego domu.Opowiem 3 różne historie moich Adopciaków :-) .Od najmłodszych lat nasz dom był pełen zwierząt, psy, koty, króliki, koszatniczki, chomiki i wiele innych .Gdy straciliśmy ukochanego kota, dostałam opcje przygarnięcia zwierzaczka.Chodziłam tak po zoologicznych, rozglądając się za nowym przyjacielem .Pewnego dnia zauważyłam jak pani wyciąga puszystą szarą kulkę , był tak przyjazny i miękki, od razu wiedziałam, że chciałabym takie zwierzątko .Ale że nigdy nie miałam do czynienia z nim, to tylko chodziłam i oglądałam .Przyszedł dzień, że pani w pobliskim zoologicznym zaczepiła mnie i powiedziała, że jej znajoma ma małe szynszylki do oddania , miałam już wolierę więc podjęłyśmy wraz z mamą decyzje o adopcji Puszka, bo tak nazwałam pierwszego szynszyla, był bardzo malutki kochał się przytulać . Gdy już na grupach poczytałamo żywieniu itp, zauważyłam mój 1 błąd , zanim adoptujesz popytaj ludzi na grupach . Wyprawka Puszka była z samych złych rzeczy , orzechy ,kolby ,karma na wagę , trawa dla kota .Ale szybko to zmieniłam. Po miesiącu kupiłam drugiego do dziś, nienawidził głaskania , ale przejdźmy dalej do adopciaków i smutnej historii Puszka .Mijały miesiące, Puszek miał się dobrze jak i Dragon . Na olx znalazłam ogłoszenie o Fioleciku .Fiolet szynszyl do reprodukcji . Postanowiłam go zabrać i zakończyć jego męczarnie jako reproduktor . Cała trójka na początku była bardzo zgrana ...I nadszedł ten dzień , smutny dzień . Głośny hałas dobiegający z klatki , Puszek biegał jak opętany , nagle padł i zaczął się trząść , widząc promienie światła, stwierdziłam że to udar ,ochłodziłam go i szybko pojechałam do weterynarza. Wszystkie wyniki były dobre ,więc zostaliśmy przy tym ze to był lekki udar .lecz ataki co miesiąc się powtarzały i od tamtej chwili próbujemy walczyć z genetyczna padaczką .W tym okresie Fiolecik musiał opuścić nasz dom gdyż pogryzł małego Dragona i coraz częściej dochodziło do pogryzień . ( ma teraz bardzo dobry dom i dogaduje się ze swoim kolegą ) ...Ale podążajmy dalej biegiem czasu .Dostałam 3 wiadomości o Szynszylu Standardzie do adopcji ze strony "Adoptuj Szynszyla ". Tutek bo tak się wabił był sporym bardzo ale to bardzo łagodnym samcem który stracił swoją koleżankę .Jego opiekunka była zmuszona go oddać, po rozmowie doszłam do wniosku że go zabieramy :-) . Jego futerko nie było jakieś super jak i klatka ale widać że był bardzo kochany , siedział nakolanach i pozwalał się miziać godzinami . Jego łączenie było bez problemowe od razu przytulał się do nowych kolegów .Powracając do Pusia , jego była opiekunka stwierdziła że zrobi sobie "Hodowle " i rozmnażała szynszylki w sposób matka z synem, tata z córką . Poinformowałam o tym że jest chory ,Dostałam wtedy wiadomość że mogą go zabrać . Ale przecież mimo choroby był to mój pierwszy szynszyl i nigdy bym go nie oddała . Po wielu kłótniach z panią słuch o niej zaginął , nie wiemy czy dalejrozmnaża czy nie.Nasze stadko liczyło już 4 pięknych samców Pusia , Dragona , Tutka i nowo kupionego Albina .Niedawno około 3 m-ce temu znów adoptowaliśmy dwóch braci z "Adoptuj szynszyla " , Bolka i Lolka . Piękni panowie .Gdy pojechałam po nich zauważyłam wspaniale warunki piękną wolierę i bardzo dobre jedzonko ,wiec z Bolkiem i Lolkiem wzięłam też wolierę :-0Dziś moja cała 6 jest kochanym stadem z pięknym domem .Puszek już niedługo jedzie do Warszawy i dalej będziemy walczyć .
Wiek przy adopcji :
Puszek - 3 miesiące
Fiolet - 3 lata
Tutek - 4 lata
Bolek i Lolek - ponad rok
Mimo wszystko ,ciesze się że są, bo wypełniły pustkę po poprzednich zwierzakach i są najlepszymi pocieszycielami i przyjacielami .
Załączniki
17626127_1362433013822205_7484531145906561074_n.jpg
17626127_1362433013822205_7484531145906561074_n.jpg (311.35 KiB) Przejrzano 716 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2216
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

03 kwie 2017, 15:03

Kochani, dzisiaj kolejna weekendowa porcja historii z happy endem! Czytajcie i dzielcie się z nami w komentarzach własnymi opowieściami z życia wziętymi oraz fotkami swoich adoptowanych szyszek <3.

Dziś poznacie historię kolejnego adopciaka, a mianowicie Jogiego.

Jogi przyjechał do mnie z Zabrza, gdzie mieszkał razem z samiczką w małej klatce. Czy można było to nazwać klatką szafkę pod telewizor z szybą z małą dziurą z boku do oddychania? Raczej nie. Mężczyzna, który się nimi zajmował rozszedł się z żoną a dzieci go odwiedzające wypuszczały szylki raz na 2 tygodnie… Facet nie miał serca więc postanowił je oddać. Zgadałam się z jedną dziewczyną – Edytą z Kielc, która postanowiła adoptować samiczkę. Malutka została nazwana Zuzia  Jogi i Zuzia zostali odebrani z Zabrza przez właśnie Edytę, pojechali do Kielc a z Kielc prosto do Lublina (mojego poprzedniego miasta) Jogula jechał do mnie Bla Bla Carem :D Panisko jechało grzecznie w transporterku na tylnim siedzeniu a raczej w nogach. Wiecie, że zwierzęta w transporterach powinny być przewożone w przestrzeni na nogi? W razie wypadku pas bezpieczeństwa zmiażdży plastik i wierzę umrze, dlatego bezpieczniejsze jest na dole. Ale wracając do mojego Jogusława  Przyjechał do mnie w nocy, wystraszony, kochany i piękny <3 Od razu wzięłam go na ręce, siedział spokojnie, nie wyrywał się, jakby chciał być tulony, chciał czuć moja bliskość… Dostał jeść, pić, dostał nigdy nie widziany piasek czy karuzelę. Po 2,5 miesiąca łączenia, dogadał się z moją poprzednią szynszylą – Guciem. Od tamtego czasu minęły dokładnie 2 lata – 19.03.2015 r. Po badaniach u Dr Ziętka, okazało się, że Jogi ma anemię oraz duża niedowagę, ważył jakieś 420 g. Czuć było każdą kostkę, spokojnie mogłam jego pas objąć kciukiem i palcem wskazującym. Obecnie Jogula przytył jakieś 150 gram i ma się super.

Maluszek dostał nową szansę na nowe, lepsze życie. Ma dobry DOM, pełną miskę, przyjaciela, do którego może się wtulić, poiskać <3 Przybiega gdy zawołam, da się chwilę potrzymać na rękach, pogłaskać, całować w główkę
Załączniki
17637066_1363244783741028_5139480150108680105_o.jpg
17637066_1363244783741028_5139480150108680105_o.jpg (278.86 KiB) Przejrzano 716 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2216
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

03 kwie 2017, 15:08

Kolorowymi szyluniami wszyscy się zachwycamy. Mają cudne futerka, wyglądają jakby startowały na szynszylowego top modela. Na takie każdy zwraca uwagę. Gdzieś tam jednak w cieniu, w zapomnieniu żyją często w fatalnych warunkach szare, zwykłe, standardowe kuleczki, nad którymi nikt nie piszczy z zachwytu. Dzisiaj przedstawiamy historię Myszki, która wygrała los na loterii i trafiła do cudownego domku i dzisiaj mogłaby o sobie napisać - jestem szara, jestem standardem i jestem z tego dumna, bo moja Pani kocha mnie ponad wszystko, co czyni mnie wyjątkową <3 Zresztą sami popatrzcie na zdjęcia Myszki i przyznajcie jak tu się nie zakochać w tych oczętach ufnie patrzących i tych wielkich uszkach nasłuchujących czy pyszne nadchodzi :-) Dzisiaj to nie ta sama mała przerażona kulka z koszmarnym futerkiem, ale piękna szylunia, szczęśliwa i z pełnym brzuszkiem. Biorąc udział w naszych akcjach sprawisz, ze pyszne poleci do Myszki <3

Witam ! Otóż posiadałam już jedną szynszyle (samiczkę) i oczywiście z racji, że są to zwierzęta stadne i do pełnego szczęścia potrzebują co najmniej drugiej kulki zaczęłam poszukiwania. Kontaktowałam się z wieloma zaufanymi hodowlami ale niestety wszędzie dostępne były tylko samce. Jestem przeciwna pseudohodowli i wiem że łączenie hodowlanej szyszki z szynszyla niewiadomego pochodzenia było by złe. W tamtym momencie natrafiłam na stronkę "Adoptuje szynszyla" przejrzałam ją ale niestety. Głównie samce do adopcji.. I o to natrafiłam na głośną akcję, byłam w szoku kiedy przeczytałam w jakich warunkach były trzymane te szynszyle i do jakiego stanu zostały doprowadzone. Z racji że jest mi to obojętne czy będzie to szynszyla standard czy beż czy inny ( bo każdy zasługuje na taka sama miłość i odpowiednia opiekę) natychmiast zgłosiłam się jako chętna do adopcji. Zdawałam sobie sprawę,że to wielka odpowiedzialność ale mając do wyboru kupno, a adopcję zawsze wybrałabym adopcje. Każde życie jest ważne.. Nie tylko ludzkie ale właśnie tych małych bezbronnych zwierząt tez ! Myszka była losową szynszylą, która trafiła do mnie ( nie wybierałam szyszki sama) ale pokochałam ją całym serduszkiem i z dnia na dzień widać, że Myszka czuje się bardzo dobrze w nowym, stałym domu
Załączniki
17440036_1267662089937625_1471943485_n.jpg
17440036_1267662089937625_1471943485_n.jpg (311.85 KiB) Przejrzano 716 razy
17439462_1267662169937617_165004_n.jpg
17439462_1267662169937617_165004_n.jpg (368.21 KiB) Przejrzano 716 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Akcje pomocowe - pomagajmy!”

  • Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość