Stadko Dominiki - Afik, Czaruś i Tofik oraz Pusio ukochany za TM

Moderatorzy: Redaktor, Moderator, Zarządcy

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:50

W tym miejscu chciałam Wam opisać swoje stadko i jego perypetie zdrowotne i nie tylko. Znajdziecie tu wiele radości jak i wiele obaw, łez. Wątek ten jest skopiowany z miejsca gdzie go prowadziłam pierwotnie, ale są tam tylko moje wpisy.
szylki kolaż.jpg
szylki kolaż.jpg (225.68 KiB) Przejrzano 1808 razy
Moje stadko to Aficzek ur 28.07.2009 r kupiony w listopadzie 2009 r na fermie, przez niecały rok był sam, we wrześniu 2010 r dołączył do niego również z fermy kolega aksamitek Czaruś ur 13.04.2010 r. Panowie szybko się dogadali i zaczęli tworzyć jedną zgraną parkę.
zdjecie.jpg
zdjecie.jpg (263.21 KiB) Przejrzano 1808 razy
Puszek trafił do nas z fermy w grudniu 2010 r.
1-Zdjęcie0252 - Kopia.jpg
1-Zdjęcie0252 - Kopia.jpg (309.91 KiB) Przejrzano 1808 razy
Podczas próby połączenia Puszka z kolegami dostał zapaści w Nowy Rok, na szczęście po dwóch godzinach udało się tą walkę o życie wygrać i Puszek wrócił do nas. Przyczyną zapaści jak nam wtedy podano był stres. Puszek był przez jakiś czas pod kontrolą kardiologa, ale nie robiono mu żadnych specjalistycznych badań typu np rtg tylko osłuchowo był sprawdzany. Puszek mieszkał sobie sam w klatce, nie podjęliśmy wtedy już próby łączenia, widząc, że Afik ma mord w oczach na widok Puszka. Nasza śliczna, biała śnieżynka zawsze była i jest rozpieszczana do granic możliwości. Punio od samego początku był bardzo spokojny, nigdy nie szalał na wybiegu jak pozostałe, wydawało nam się, że mamy ułożonego szyla, nikt nie przypuszczał, że za tym kryje się zupełnie coś innego. Na wybiegu Punio trochę biegał, trochę spacerował, często przesiadywał na mnie skubiąc mi włosy lub inne części ciała, uwielbia być z człowiekiem.
Puszek,, - Kopia1.jpg
Puszek,, - Kopia1.jpg (36.85 KiB) Przejrzano 1808 razy
W lipcu 2013 r postanowiłam spróbować jednak załatwić mu kolegę do klatki, tyle się naczytałam, że człowiek nie jest w stanie zastąpić szylowi jednak drugiego szyla, więc jak zobaczyłam Tofika i się w nim zakochałam zapadła decyzja, próbujemy. Kule w miarę szybko się o dziwo połączyły. Przez kilka m-cy były razem, były jakieś gonitwy oczywiście w klatce czy na wybiegu, ale nie odbiegało to od normy, pozostała dwójka nieraz urządza dzikie wyścigi w klatce, a potem wielka miłość. W październiku 2013 wyłapałam, że Puszek mi "śwista" /mam córkę z astmą, więc ten dźwięk zaraz mi się źle skojarzył/ i ma problem z oddychaniem. Wizyta u weta, podano furosemid, leki wzmacniające i diagnoza, szmery w oskrzelach z powodu styczności z alergenem. Nie dawało mi to spokoju, więc pojechałam na konsultację do drugiej klinki, diagnoza ta sama, więc sie uspokoiłam, dostał jeszcze 2 dawki w zastrzyku i niby po sprawie. Pod koniec listopada Tofikowi coś odwaliło, burza hormonów, istne szaleństwo, próba zagryzienia Puszka.
DSCN2923.JPG
DSCN2923.JPG (204.68 KiB) Przejrzano 1808 razy
Szyle zostały rozdzielone w końcu. 10 stycznia Tofik został wykastrowany, po dojściu do siebie 10 lutego 2014 po raz pierwszy zostały wypuszczone razem na wybieg. Wcześniej widziały się kilka razy przez chwilkę i widać, że stęsknione za sobą mimo wszystko. Wybieg przebiegał spokojnie, żadnego gryzienia, po prostu zwykłe bieganie, ale jak się okazało dla Puszka to było za dużo. Punio bardzo osłabł, nie bardzo mógł ustać na łapkach, mogłabym nim turlać, był przytomny, ale nie miał siły. Pobiegłam do weta, na szczęście to jakieś 7 minut drogi na nogach ode mnie i jeszcze było czynne. Dostał Furosemid i po raz pierwszy usłyszałam, że Puszek może mieć wadę serca, że słychać szmery nad płucami. Byłam przerażona, płakałam cała drogę czy to przeze mnie, czy zrobiłam coś nie tak czy to przez łączenie? Puszkowi po podaniu leku się poprawiło, w domu od razu pobiegł do miski. Zostaliśmy umówieni na wizytę do kardiologa. Na wizycie, spędziłam tam 40 minut, bardzo dokładnie wet osłuchała, wymacała Punia i wstępna diagnoza brzmiała szmery II stopnia nad zastawką dwudzielną. Padło, że najprawdopodobniej to wada wrodzona, że stąd ta grzeczność Puszka. Ta wada mogła być przyczyną jego zapaści w wieku 4 m-cy i dlatego być może stado go nie zaakceptowało tylko chciało wyeliminować. Kardiolog wytłumaczyła mi, że Puszek będzie musiał przyjmować leki na stałe na serduszko, ale musimy wykonać rtg klatki. Wieczorek w piątek pojechałam na rtg To był koszmar, trzymanie swojego ukochanego zwierzątka za łapeczki i skore na karku było straszne, płakał Puszek i płakałam nad nim ja. Zdjęcie zrobione było w dwóch pozycjach od góry czyli jak stoi na łapeczkach i z boku, co jak się okazało nie do końca takie miało być. Powinno być zrobione na pleckach, bo z boczku narządu są poskręcane w środku. Po zrobieniu zdjęcia wyszedł wet i powiedział, że jest kiepsko, że są duże zacienienia, jest obrzęk płuc i serca, wyszłam stamtąd z myślą, że stracę Puszka. Po drodze tuliłam go, a on mi dawał buźki jakby chciał mnie pocieszyć i powiedzieć "nie płacz pani, będzie dobrze".

Na poniedziałek byłam umówiona na telefon z kardiologiem po obejrzeniu zdjęć z prześwietlenia. Jak usłyszałam co mi ma do powiedzenia to myślałam, że będę skakać z radości pod sufit. Po pierwsze Puszek wcale nie ma obrzęku płuc, ani serca, ma poszerzone naczynka i zastój krążeniowo-płucny, ale to nie oznacza, że to jest jego koniec. Przekazałam jej, co usłyszałam od weta w piątek, to mi powiedziała, że nie powinnam ich słuchać tylko popatrzeć na Puszka, który czuł się dobrze i jemu zaufać, a nie temu co powiedziały osoby, które nie powinny się wypowiadać na temat zdjęć. Powiedziała, że na szczęście mają aparaturę cyfrową, więc są w stanie bardzo dużo powiększyć obraz i dokładnie zobaczyć, co tak naprawdę znajduje się w środku. Wiem, że Puszek nie jest do końca zdrowym szylkiem, ale ma szansę długo pożyć tylko trzeba mu zapewnić odpowiednie warunku. Ma mieć spokój, sam ma sobie dozować wysiłek fizyczny, jak chce siedzieć to niech siedzi. Klatkę ma na szczęście dużą, jest ona długa, szeroka, ale nie za wysoka, więc ma gdzie sobie podskoczyć, a nie zmęczyć się za bardzo, ponieważ półki są na całej długości klatki i są szerokie. Puszek ma dobrą wagę do podawania leków, waga 805 g. Podsumowując teraz Puszek ma dostawać lek na stałe Prilium 75 mg w dawce 0,1 ml, jest problem ze zdobyciem, bo są braki w hurtowni, ale mam nadzieję, że się uda, bo to jest w kropelkach, więc mniejsza szansa na przedawkowanie, łatwiejsza aplikacja. Jeżeli nie uda się ściągnąć tego leku w piątek będzie decyzja jakie tabletki będzie dostawał, ale tu już będzie gorzej, bo trzeba będzie je dzielić 1/10 tabletki. Dodatkowo dzięki oczywiście mądrym radom dziewczyn z forum poprosiłam o ampułkę Furosemidu do domu i instrukcję w podawaniu gdyby wystąpiła duszność. Kardiolog powiedziała, że to jest bardzo dobry pomysł, oczywiście powiedziałam, skąd taka mądra jestem, wracając z pracy odebrałam lek ze strzykawką z lecznicy. Teraz wiem, co robić gdyby się coś stało, co prawda mam nadzieję, że nie będę musiała korzystać z tego leku, ale świadomość, że mam pod ręką coś, co może uratować życie Pusiowi, bardzo dobrze wpływa na moją psychikę. Zachowanie Puszka nie odbiega od "jego" normy, zawzięcie walczy z prętami, nawiewa mi rano z klatki, gdyby nie fakt zasłabnięcia to nadal żyłabym w nieświadomości, że coś mu dolega, myślałabym, że mam grzecznego przytulaska, a rzeczywistość okazała się inna, jego grzeczność wynika po prostu z tego, że on wie, że jest mu gorzej jak się mocniej zmęczy. Kardiolog powiedziała mi jeszcze jedną podnosząca na duchu rzecz, że skoro ma to on urodzenia i żył bez leczenia 3,5 r to bardzo dobrze to rokuje. Mam o niego dbać, rozpieszczać, kochać i cieszyć się nim, takie są zalecenia.
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:51

ŁĄCZENIE TOFIKA Z AFIKIEM I CZARUSIEM
Toficzek okres dorastania przeszedł strasznie, hormony tak szalały, że nic nie pomagało, wiedziałam, że na trzecią klatkę nie mam szans, chyba na środku dywanu. Toficzek juz był prawie jedną łapeczką w innym domku, ale chwilowo podzieliłam klatkę, w której byl Puszek z nim i szukałam dalej pomysłów jak ogarnąć temat. Próbowałam Toficzka połączyć z Afikiem i Czarusiem, masakra jakaś, rany, krew, futro i jeden wielki szał. Problem był z zachowaniem i dorastaniem Toficzka. W końcu wet zaproponował, że jeszcze kastracji można spróbować, gwarancji nie daje, ale innego pomysłu nie ma. kastrację Toficzek przeszedł w wieku 9 m-cy i wtedy tez po raz pierwszy wyszły jego problemy zdrowotne, stan korzeni itd. Oczywiście kastracja z przygodami, bo przecież nudno by było, wygryzł sobie rany i ogólnie długa droga do końca leczenia po kastracji. Jak już wszystko bylo dobrze zaczęłam go łączyć z Afikiem i Czarusiem i tu zamiast Toficzka największym agresorem okazał się wtedy Czaruś, mój diabełek mały. Było wszystko pryskanie perfumami, zamiany klatek, piasku itd. W końcu została jeszcze metoda na transporterek i tu się w końcu powiodło, ale bardzo się bałam, ze coś się stanie. Afik na widok transporterka połączył się w niedoli z Toficzkiem, Czaruś rzucił fochem :-) Przyszedł czas na wsadzenie ich razem do klatki, Czarek szalał, więc został oddzielony do małej klatki, a te dwa zawiązały rozejm, bo Toficzek z agresora po kastracji zmienił się w ciepłą kluchę, piskającą i chcącą na raczki. Jak te dwa już się dogadały to Czarek zniesmaczony nowym lokatorem wrócił do klatki dużej do nich, ale widząc, że Afik się tuli do Toficzka już tak nie reagował, spędziłam jeszcze kilka tygodni śpiąc przy klatce trzymając w ręce spryskiwacz z wodą żeby ostudzić emocje jak któregoś poniosło i chciał pogonić drugiego. Padałam na twarz, ale było warto dzisiaj mam trzy cudne wtulone w siebie kule, tylko Puszek jest sam w swojej klatce, wszystkie chciały go wyeliminować. Pusio za to lgnie do człowieka i wygląda, że dobrze mu samemu w klatce chociaż mi żal, że nie ma kolegi do wtulenia, ale więcej ryzykować nie będę. W sumie jedna poważna zapaść, dwa omdlenia przy Toficzku wystarczy igrania z losem. mam dwie klatki, które zajmują mi połowę pokoju, no bo przecież muszą być duże :-) i tak sobie żyjemy.

21 Luty 2014
Pierwsza dawka leku została podana wczoraj. Puszek jest mega dzielny. bez szarpaniny, po prostu złapał strzykawkę w łapki i pięknie wypił, nawet się szarpał z nią, bo już nic nie leciało. Mam nadzieję, że to początek ku lepszemu.
21 marzec 2014
Jesteśmy po pierwszej kontrolnej wizycie kardiologicznej. Wiadomości są dobre. Szmery są, ale zdecydowanie mniejsze, ledwo, ledwo. Osłuchowo stwierdziła, że jest w dużo lepszej formie niż półtora miesiąca temu. Kolejna kontrola za 3 miesiące. Co do badań z krwi stwierdziła, że na razie nie ma takiej potrzeby, bo za krótko bierze lek, ale na pewno będziemy robić, nawet jak wet będzie dalej uważała, że nie trzeba, to przed następną wizytą będziemy robić, bo muszę wiedzieć czy wszystko jest w porządku. Mamy zwracać uwagę czy pije, je, czy sika i kupki są normalne. Tutaj wszystko jest w porządku. Prilium oczywiście podawać mamy nadal. Od razu mi lepiej, bo tak naprawdę to cały czas się martwiłam czy ten lek zadziała i będzie poprawa. Teraz wiem, że jest i jestem szczęśliwa. Jak tylko wrócę z pracy to go tak wycałuję, że będzie się musiał koniecznie wykąpać
10 maj 2014
Przygód chorobowych Puszka ciąg dalszy. Tym razem przyplątały się nam zęby. Ponad 2 miesiące temu byłam na kontroli z zębami Puszka, bo coś mi się nie podobało, wyszłam z diagnozą, że wszystko ok. Jednak nie dawało mi spokoju jego zachowanie. Mąż zaczynał mówić, że wymyślam im choroby, że przecież jest w porządku. Ja już sama nie wiedziałam czy histeryzuję niepotrzebnie /zdarza mi się, przyznaję się bez bicia/, Puszek był ważony codziennie,waga raz ciut spadał, to się trzymała. Jednak z uporem maniaka węszyłam koło Puszka, bo czułam przez skórę, że mimo wszystko coś jest nie tak i niestety się nie myliłam. Wczoraj Puszek przestał w ogóle jeść. Podbiegał do jedzenia i zostawiał. Zmieliłam mu jedzonko i zjadł aż mu się przysłowiowe uszka trzęsły. Dzisiaj od rana wydzwanianie kto nas przyjmie.Pojechałam do Arki do dr Barana w Krakowie. Okazało się , że Puszek ma już ranę w policzku. Dwa zęby rosną w kierunku policzka, jeden zrobił ranę. Dr Baran zabrał mi Puszka na kilka minut żeby obejrzeć dokładnie zęby w rozwieraczu i jak wrócił to się okazało, że jest po sprawie, zęby skrócone, a co ważne przy chorobie Puszka obyło się bez narkozy, szybko, sprawnie. Puszek wcale nie wyglądał na przestraszonego, siedział u dr Barana spokojnie. Pusio dostał lek przeciwbólowy na 5 dni, za dwa tygodnie do kontroli. Teraz już wiem, że nigdy więcej nie pójdę do lecznicy, która się zwie KrakVet, a jedyną do której będę chodzić to Arka.
23 maj 2014
Tym razem chciałam się podzielić dobrymi nowinami, dzisiaj była tylko leciutka korekta i jest szansa, że ząbki się wyprostują. Rana w policzku prawie się zagoiła i ładnie wszystko w pysiu wygląda. Zapytałam czy jest szansa, że dr poprowadzi mi Pusia z serduszkiem. Opowiedziałam całą historię, wet zabrał rtg ode mnie i wrócił z dziwną miną. Powiedział, że zdjęcie zrobione od góry jest zdjęciem brzucha, a nie klatki?! Widać tylko skrawek klatki, na drugim zdjęciu narządu ma bardzo poskręcane, zdjęcia są nieczytelne. Zapytałam go na jakiej podstawie w takim razie stwierdzono zastój krążeniowo-płucny i całą resztę? Powiedział mi tylko, że on nie jest w stanie na podstawie tego zdjęcia wydać opinii na temat stanu serduszka Puszka. Powiedział, że Prilium mu nie zaszkodzę, ale zalecałby wykonanie rtg. Umówiłam się, że przy następnej wizycie zrobimy wszystkie badania, dzisiaj nie było to możliwe niestety. Mam mętlik w głowie, mord w oczach. Powiedziałam mu, że Toficzka leczyli na zapalenie gardła, a miał zęby do korekty. Dodałam, że ja potrzebuję lekarza, na którym mogę polegać, a teraz jestem zdana na siebie, a na leczeniu zwierząt się nie znam.
22 czerwiec 2014
Spędziłam dzisiaj ponad godzinę w gabinecie u weta. Puszek lekka korekta ząbków,ale co najważniejsze nasze wyczekiwane badanie serduszka. Puszek najpierw został wymacany,bardzo dokładnie i długo osłuchany i zabrany na rtg no i się zaczęło. Wrócił dr Baran i pada najważniejsze w tym dniu pytanie ''skąd pomysł,że Puszek ma chore serce?'' w pierwszym momencie zaniemówiłam,za moment opowiadam historie jeszcze raz od początku i pytam o co chodzi? No bo jest problem ja nie słyszę żadnych szmerów serca,a rtg nie wykazało żadnych odchyleń,nie ma napowietrzenia,nie ma powiększenia ani przesunięcia żadnego narządu/rtg było zrobione tak,że widzieli Pusia calutkiego/ wszystkie organy są w porządku i o prawidłowej wielkości. W tym momencie powiedziałam do weta,że pozwoli,że przez chwilę nie będę się odzywać,bo na usta cisną mi się tylko niecenzuralne słowa. Z jednej strony radość Puszek zdrowy,a z drugiej wściekłość,że bez sensu brał leki, teraz mamy je powoli odstawiać. Ja mam chwilowo dość.
27 czerwiec 2014
Zapytałam skąd w takim razie ta jego ospałość, że odstaje w zachowaniu od reszty? Powiedział, że to jak u ludzi, że jedne dzieci nie mogą usiedzieć na miejscu, a drugie są ślamazarne. Zapytałam jeszcze, że jak Puszek mi wtedy zasłabł na początku roku to niby miał wodę w płucach i miał podawany lek, dr. Baran powiedział, że tamta sytuacja wcale nie musiała mieć związku z jego serduszkiem. To, że wtedy zasłabł i miał problem najprawdopodobniej było innym stanem chorobowym. Puszek nadal będzie na wnikliwej obserwacji. Teraz przez tydzień mamy podawać lek co drugi dzień, potem co trzeci i patrzeć co się dzieje, nie możemy od razu, bo jednak był na lekach przez kilka m-cy. Na szczęście nie był na nich na tyle długo żeby miało to znaczący wpływ na inne narządy. Do dzisiaj nie mogę się uspokoić. Dr. Baran powiedział, że Puszek jest delikatny, ale serduszko ma zdrowe i wygląda bardzo dobrze, jest okazały, bardzo zadbany o odpowiedniej masie, wet jest bardzo zadowolony z jego stanu zdrowia. Ząbki spokojnie do ewentualnej korekty za 2 m-ce dopiero. Głowa mi pęka z emocji.
15 lipiec 2014
Aktualny stan Puszka-bardzo dobry, leków już nie przyjmuje wcale i ma się dobrze. Od piątku jest na wczasach u babci Krysi, bo niedobra Pani jedzie na urlop, ale razem z pozostałymi chłopakami już słyszę, że jest rozpieszczany do granic możliwości. W sierpniu kontrola, zobaczymy, co wtedy.
19 sierpień 2014
Wczoraj odbyła się nasza pierwsza wizyta po odstawieniu leków. Pusio został dokładnie osłuchany, zero szmerów, nic podejrzanego dr Baran nie wysłuchał z czego się niezmiernie cieszę . Druga mega dobra wiadomość jest taka, że po kilku korektach ząbki Puszka się wyprostowały i teraz po 2 m-cach od ostatniej korekty wczoraj nie było nic do zrobienia, ząbki prosto sobie rosną i wszystko w porządku Oczywiście mogą się pojawić problemy z bólem korzeni, ale nie martwimy się na zapas. Wczoraj na wizycie był również Czaruś na przeglądzie. Wymacany, osłuchany, ząbki oglądnięte dokładnie i również wszystko ok poza jednym ale, że ma niskie korony zębów, co może wskazywać na nierówne ścieranie, ale do roboty również nie było nic. Wyszłam szczęśliwa jak nigdy. Jak nic się nie będzie działo spokojnie możemy się pokazać za 3 m-ce.
DSCN6322.jpg
DSCN6322.jpg (250.3 KiB) Przejrzano 1807 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:51

29 wrzesień 2014
W sobotę byliśmy u naszego dr. Baranka, bo Pusio przestał mi się "podobać". Jedzonko w miseczkach zaczęło zostawać, zaczął spadać z wagi. Po raz pierwszy byliśmy w nowej klinice dr.Barana. Pusio osłuchowo nadal w porządku, co mnie niezmiernie cieszy, ale na tym koniec dobrych wiadomości. Wiedziałam, że jest źle jak bardzo długo nie wracali do gabinetu /ja nie jestem przy oglądaniu i przycinaniu/. Pusio wrócił w kiepskim stanie, wyglądał jak flak. Dr. Baran powiedział, że niestety po obu stronach zęby do przycięcia ale to jeszcze nic i żadna nowość, zęby przycinamy przecież nie od dziś. Powiedział, że wygląd zębów wskazuje, że jest stan zapalny i niestety problem w korzeniach. Pusio ma przerost korzeni, ale tak naprawdę do tej pory jeszcze nie dawały o sobie znać. Dostał przeciwbólowy i przeciwzapalny na miejscu i do domu na 5 dni przeciwzapalny. Widać, że go bolało. Wczoraj wieczorem Pusio zaczął samodzielnie wcinać twarde rzeczy na szczęście, miseczki puste, więc nie muszę go dokarmiać. Z Pusiem do weta pojechał również Tofik, który już raz tez miał korygowane ząbki i też ma przerost korzeni, ale od pierwszej korekty minęło kilka miesięcy i do tej pory jeździł tylko na przeglądy, ale zaobserwowałam, że zaczyna miętolić pysiem, więc od razu mi sie lampka czerwona zapaliła i niestety tym razem również instynkt mnie nie zawiódł, zęby do korekty, ale wyłapane w dobrym momencie, więc załatwione szybko bez dodatkowych szkód. Bardzo się boję o Pusia.
30 wrzesień 2014
Pusio zaczął normalnie jeść, nie spada z wagi, a nawet kilka gram ma więcej, więc mam nadzieję, że alarm chwilowo zażegnany. Wczoraj co prawda złapał się za gałązkę i jednak ja zostawił, więc na pewno jeszcze go pobolewa.
31 październik 2014
Niestety znowu alarm Pusio dzisiaj jedzie do dr Barana. Trzymajcie kciuki. Po konsultacji telefonicznej wczoraj przed 20-tą podałam lek przeciwzapalny. Wygląda, że znowu problem w korzeniach. Oczka wyglądają gorzej niż zwykle, nie je, a raczej próbuje i zostawia, natomiast herbiego wsuwał w takim tempie, że nawet na łyżeczkę nie zdążyłam nabrać tylko z miseczki zjadał. On długo wytrzymuje ból, a potem w jednym momencie przestaje jeść. Niby coś tam zniknęło z miseczek, ale problem jest. Jedzie dzisiaj z Pusiem Aficzek i Toficzek na kontrolę, w niedoli z kolegami raźniej. Bardzo się boje o Pusia, że te korzenie coraz częściej dają znać .
Aficzek zbliżenie.jpg
Aficzek zbliżenie.jpg (407.08 KiB) Przejrzano 1806 razy
tofik - Kopia.jpg
tofik - Kopia.jpg (69.9 KiB) Przejrzano 1806 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:52

1 listopad 2014

Wczorajszy dzień to był koszmar. Dziękuję Bożenko, że napisałaś, bo ja nie miałam już sił i tylko płakać z bezsilności mi się chciało. Na pierwszy ogień poszedł Pusio-podusia- jak go nazywa dr Baran, cała prawa do strona do korekty i niestety brak optymistycznych wiadomości na przyszłość. Stan zapalny w korzeniach, więc leki, na miejscu dostał w zastrzyku od razu żeby szybciej zadziałało, do domu na kolejne 5 dni. Niestety teraz to będzie czas od korekty do korekty i ile da radę tak wytrzymać. Następny poszedł Tofik, szybko wrócił, jeden ząbek do lekkiej korekty, ale po oglądnięciu rtg kolejna porcja złych wiadomości. Korzenie Tofika zamiast prostych jak to dr Baran nazywał płotków ma haczyki, wszystkie korzenie są tak zakrzywione jak hak. Mina weta mówiła sama za siebie, jak Tofik mając rok i 6m-cy ma takie korzenie to istnieje duża obawa, że jego sytuacja będzie dużo gorsza niż Pusia. Nogi miałam jak z waty, trzymałam się już blatu, bo myślałam, że tam zaraz fiknę. Jak zabierał Aficzka, który mi schudł to powiedziałam, że mam nadzieję, że nie kolejny z zębami. Wraca i cisza. Otworzył dłoń i pokazał mi najpierw co się wbiło Afisiowi w dziąsło, odłamek zęba, który mu się ukruszył i również jeden do korekty. W jego przypadku wet powiedział, że nie jest źle. Za miesiąc do kontroli z Pusiem, Tofik z Afikiem nie ma potrzeby żeby się pokazywali chyba, że coś się będzie działo. Prawie godzina w środku, wypytałam czy jest szansa, że jednak mogę zrobić coś więcej, niestety nie. Dodaliśmy tylko wapno w syropku co drugi dzień 10 kreseczek insulinówki dla każdego, że dodatkowo wzmocni im ząbki, a na pewno nie zaszkodzi. Oczywiście zaczęłam się obwiniać, że to może jakiś mój błąd, że może jednak coś źle robię. Przeanalizowaliśmy całą dietę, każdy składnik :-) to była jedna przyjemna chwila, że wet potwierdził, że mają się dobrze, że nie robiłam im krzywdy. Na koniec Pusio dostał prezent od dr Barana paczkę 350 g granulatu Science Selective Chinchilla i saszetkę karmy ratunkowej Recovery Plus, która jest nowością /nie ma jej jeszcze w Polsce czy dopiero wchodzi/, ma dużą ilość włókien. Granulat to też jakaś nowość, wczoraj dałam im na spróbowanie i pierwszy raz widziałam żeby moje chłopaki granulat jadły z ręki. Najbardziej ucieszył mnie Pusio i Toficzek, że chrupały granulat od razu. Ze śmiesznych momentów to jak Pusia postawiłam na kocyku na blacie to ledwo zdążyłam zabrać ręce, wet się nachylił, a ten wykonał taki skok do mnie pod szyję, że Baran oniemiał i powiedział, że tego to się nie spodziewał i nie wiedział, że Pusio podusia tak potrafi :-) Jutro je zważę i zobaczymy czy idziemy do góry.

3 listopad 2014

Pusio bez dokarmiania odrobił kilka gram :-) Tofik nadal w szoku, jak zwykle długo odchorowuje wizytę i dłubanie w zębach niestety :-( Jeszcze dzień lub dwa i powinien się wyciszyć.

4 listopad 2014

Z radością donoszę, że przybyło Pusiowi kolejne 9 g

6 listopad 2014


Wczoraj ostatnia dawka leku wzięta. Na wadze pokazało Pusiowi kolejne 5 g więcej, odrabiamy straty, odrabiamy. Niestety Aficzek nadal nie przybiera na wadze, ale tez nie spada, Toficzek ciągle chce być noszony na rękach, nawet nie chodzi mu o to by biegać, chce po prostu żeby go zabrać na ręce, zamienia się w dzidziusia czy co? Nie mam pomysłu o co mu chodzi. Jak tylko wsadzam go do klatki to demolkę mi urządza. Wywala wszystko z misek, zaczyna gonić Aficzka i Czarusia, roznosi go po prostu. Bunt szynszylowego nastolatka? Wczoraj to wyglądało tak, że Pusio biegał i patrzył z wyrzutem, że Pani nie siedzi i nie robi za dywan na podłodze dla niego tylko nosi innego, Toficzek na rękach patrzy z góry na to co się dzieje,jeden zadowolony, Aficzek z Czarusiem szaleją w klatce, bo widzą, że Tofik już wyszedł z niej, a one zostały i o co chodzi, po prostu masakra.

Tofik ma odchylenia od normy po każdej wizycie u weterynarza. Bardzo to przeżywa. W klatce nie zauważyłam żeby się jakoś specjalnie goniły czy gryzły, iskają się, śpią przytulone, ale 24 h na dobę tez nie patrzę na nie, więc mogę czegoś nie zauważyć.

24 listopad 2014

Niestety Pusio od soboty ma się gorzej, odmawia jedzenia granulatu, który tak polubił i zaczął spadać z wagi. Dzisiaj jedziemy do dr Barana. Trzymajcie kciuki, bo nam się skraca czas od jednej korekty do drugiej i coraz bardziej się boję o niego.

po wizycie
Niestety jest źle. Pusio do korekty cała prawa strona i na dodatek doszła lewa strona. Ja się chyba zastrzelę. Przepraszam za błędy, ale jestem tak roztrzęsiona po tym, co zobaczyłam u weta, że siedzę i beczę. Dr Baran przyniósł mi pokazać ile skorygował zębów Pusiowi. Mina weta mówiła sama za siebie, jest kiepsko i bardzo źle to wygląda skoro zęby tak przerosły w ciągu 3 tygodni, na dodatek lewa strona doszła do korekty. Słowa "nie ma Pani na to wpływu" zabrzmiały jak wyrok. Pojechał też Aficzek, który po korekcie 3 tyg temu nie zaczął przybierać na wadze, a teraz zaczął spadać minimalnie, w sumie stracił 15 g. Po sprawdzeniu wet powiedział, że kondycyjnie wygląda bardzo dobrze, w pysiu nic się nie dzieje, ale nie oznacza to jednak bólu głębiej. Na razie dostał na 10 dni lek przeciwzapalny i zobaczymy czy zacznie waga rosnąć. Za 10 dni mam zadzwonić i zdać relacje, co u Pusia i Afika i wtedy decyzja , co dalej. Jak Afik nie ruszy w górę badanie z krwi i szukanie dalej. Przed chwilą Pusio wsunął papkę z apetytem. Za chwile posmaruję mu pysia balsamem Szostakowskiego, bo ten zapach dziwny, który czułam od niego to przez to, że ma podrażniony bok policzków, dużo śliny, nie ma ran, ale gdybym poczekała jeszcze trochę to by się zrobiły. To sobie możecie wyobrazić w jakim tempie mu te zęby rosną, skoro po 3 tyg od korekty ma już tak przerośnięte, że podrażniają policzki. Tyle, co w sobotę napisałam, że coś mi się zaczyna nie podobać, bo Pusio granulat zostawił. Zęby Pusia są przekrzywione w bok i tak rosną i nie ma na to lekarstwa .
Pusio u dr Barana - Kopia.jpg
Pusio u dr Barana - Kopia.jpg (74.83 KiB) Przejrzano 1805 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:52

28 listopad 2014

Wczoraj Aficzek po raz pierwszy nie spadł z wagi ani grama. Pusio ładnie je, więc może chwilowo kryzys zażegnany.

Pusio powoli pnie się w góre niestety , co do Aficzka radość była za wcześnie dzisiaj 5 g w dół mimo leków. Rozpoczęłam zbieranie bobków na pasożyty.

30 listopad 2014

Pusio cały czas w górę, a Aficzek w dół. To nie będzie stan zapalny,bo on bardzo ładnie je wszystko,wczoraj specjalnie dawałam mu z ręki żeby sprawdzić,bo jak są 3 w klatce to nie wiem,który co zjadł. Afik zjada granulat zioła,gryzie gałązki,dałam im ten dzwonek z ziołami z Hipcia i też chrupał,więc to nie zęby i stan zapalny,bo leki by już działały. Jutro bobki pofruną do Warszawy to na środę powinny dotrzeć na pewno,może do piątku wynik będzie.

5 grudzień 2014

Sytuacja na dzień dzisiejszy wygląda następująco: Pusio przybrał na wadze bez wspomagania lekami 20g i na razie się trzyma. Aficzek przez 10 dni zażywał lek przeciwzapalny, który nie przyniósł żadnego efektu, raz spadał, raz stawał mimo jedzenia wszystkich rzeczy. W środę otrzymałam wyniki od dr Dawida z Warszawy /Pana, który nam zaoferował badania na forum/ i chyba mamy odpowiedź dlaczego Afik chudnie. W wynikach u wszystkich szyli jest grzyb z rodzaju Saccharomycopsis. Rozmawiałam z Panem Dawidem, który powiedział, ze ten grzyb może odpowiadać za spadek wagi. Dodatkowo u Afika i Tofika pojawiły się średnio liczne giardie znowu, Czaruś i Puszek bez zmian i w zasadzie znalazłoby to potwierdzenie w wadze, bo Toficzek tez lekko spadł. Wyniki zostały przesłane do dr Barana z dokładna tabelą codziennego ważenia kulek i wczoraj konsultowaliśmy wszystko na telefon. Chłopaki dostana Nystatynę, dawki dopiero dzisiaj ustalimy, bo dzisiaj dopiero ją załatwiłam i podałam dawkę jaka kupiłam. Giardie będziemy leczyć od nowa, ale najpierw grzyb, a jak będę u niego w grudniu przed świętami to wtedy odbiorę fenbendazol i zaczniemy giardię zwalczać. Trzymajcie kciuki żeby się udało i Aficzek ruszył w górę.

6 grudzień 2014

Dzisiaj pierwsza dawka została z większą lub mniejszą ochotą zjedzona. Afik ma 27 kreseczek insulinówki 40, Puszek 30, Czaruś 24, a Toficzek 20 kreseczek. Pusio i Aficzek na rękach ślicznie spałaszowali, Tofik łakomczuch to nawet nie musiał być z klatki wyciągany tylko wciągnął wszystko wystawiając pysio z domku, ale Czaruś zapierał się wszystkimi łapeczkami i za żadne skarby nie chciał zjeść tej nystatyny, więc niestety musiałam go potraktować siłowo, kocyk, obowiązkowe przytulenie do Pańci i myk szybko do pysia, ale było niedobre blee, z takim wyrzutem na mnie patrzył. Nystatyna 2 400 000 j.m. 2 x dzienne w takich dawkach j.w

8 grudzień 2014

Czaruś chyba mnie znienawidzi tak mu to nie smakuje,a pozostali się rozsmakowali i nawet ich z klatki nie wyciągam. Dopiero 5 dawek za nami jeszcze 15 łapanek Czarusia. Pod koniec to będę najgorszą pańcią na świecie,która tak wymordowała kuleczkę ;-)

9 grudzień 2015

Niestety Czaruś za każdym razem jak zbliżam się do klatki z lekiem ucieka szybko i zaczyna się łapanka, a potem wciskanie na siłę, pozostałe kulki grzecznie piją, wręcz łapczywie zaczęły to pić, więc nie bardzo rozumiem o co teraz im chodzi :-). Czaruś wygląda na to, że nie przekona się do nystatyny, ale już 7 dawek za nami, jeszcze tylko 13 :-)
Kopia PICT4681.JPG
Kopia PICT4681.JPG (732.1 KiB) Przejrzano 1804 razy

14 grudzień 2014


Wczoraj byłam na kontroli z Pusiem u dr Barana. Na wizytę załapał sie również Toficzek, którego przyłapałam na podejrzanym miętoleniu pysiem i słusznie podejrzewałam, że znowu problem z zębami, jedna strona do korekty. Po powrocie Toficzek od razu pobiegł do miski, maluszek mój kochany . Pusio natomiast tak mnie zaskoczył, ze trzy razy pytałam, czy jest pewien, tego co do mnie powiedział, a mianowicie, że Pusio NIE MA NIC DO KOREKTY!!! Minęły 4 tygodnie i żaden ząbek nie wymagał korekty, może w końcu odstępy nam sie zwiększą . Dostałam fenbendazol dla całej czwórki na giardie, żeby je wybić do końca w miarę możliwości i zobaczymy, co nam los przyniesie
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:52

23 grudzień 2014

chciałam się podzielić z Wami radosną nowiną na święta, że Pusio postanowił zrobić mi prezent i zamiast kolejnej korekty przybrał na wadze :-)
Puszek świąteczny.JPG
Puszek świąteczny.JPG (502.9 KiB) Przejrzano 1803 razy
6 styczeń 2015

minęły święta, Nowy Rok, a my dalej trzymamy formę, co mnie ogromnie cieszy. Pusio z chłopakami chyba w noworocznych postanowieniach wybrali będziemy jeść, tyć i nie damy szans na przerost Cieszę się każdym dniem, kolejne ważenia z duszą na ramieniu, a potem radość. Na dzień dzisiejszy Czarek poszedł w górę o 15 g chyba chce Pusia gonić i ma 615g, Aficzek trzyma wagę 647 g razem z Toficzkiem 490 g/chociaż on mógłby przytyć, ale się zaparł, że będzie baletnicą, więc ani grama nie może przytyć/, a Pusio aktualnie ma 765 g kulka śnieżna.
17 styczeń 2015

Dzisiaj akcja z wetem zupełnie niespodziewanie. jak co tydzień ważenie, a tu Afik postanowił mi zafundować niespodziankę w postaci 30 g wagi w dół, a że wczoraj jakiś osowiały był to nie zastanawiałam się długo tylko jedną ręką ubierałam się, drugą pakowałam w niego herbiego żeby zobaczyć czy jest głodny i w razie czego żeby pusty brzuszek nie był, w międzyczasie telefon do niezawodnego dr Barana i biegiem na tramwaj. Nie było już wolnych miejsc na dzisiaj, ale oczywiście, że mnie przyjmą usłyszałam, zresztą i tak bym pojechała :-) godzina 12, ja w tzw gaciach, wet do 14, a ja na drugim końcu Krakowa, ale się udało zdążyć. Na miejscu trafiliśmy akurat na lukę między pacjentami i Aficzek od razu trafił w ręce weta, osłuchany, wymacany, obwąchany- oj nie pachniesz kolego ładnie z pysia usłyszał hmmm / a było zjadać bobki po drodze?/ Tutaj wszystko ok, więc poszedł na oglądanie zębów, oczywiście nie mogło być inaczej 2 zęby do korekty, jeden przerósł normalnie, a drugi postanowił sobie trochę poskręcać i wybrać drogę w kierunku policzka trochę go drażniąc, na szczęście w porę trafiliśmy do weta, więc ranek żadnych nie ma. W związku z tym, że ogólnie waga Aficzka jest lawirująca od jakiegoś czasu przez tydzień po korekcie ważymy się codziennie znaczy Afik, bo ja to lepiej na wagę nie wchodzę, bo z depresji nie wyjdę długo, za tydzień jestem umówiona na telefon i zobaczymy co wtedy. Dobra wiadomość jest taka, że Aficzek po wskoczeniu do klatki pobiegł od razu do miski . Nie tak planowałam spędzać sobotę, ale przekonałam się o tym już nie raz, że to nie ja rządzę swoim życiem tylko szyle, więc cóż narzekać, że plany się posypały ;-) Gdybyście widzieli jak się Toficzek nim zajmuje, kochany maluszek tuli się do niego, biega za nim krok w krok, jakby go żałował, że krzywda mu się stała, iska mu dupcię, sprawia wrażenie, że chce się nim zaopiekować coś niesamowitego
Czaruś, Toficzek i Aficzek.jpg
Czaruś, Toficzek i Aficzek.jpg (268.55 KiB) Przejrzano 1803 razy
23 styczeń 2015

Mam dwie wiadomości, zacznę od dobrej- dostałam wyniki od dr Dawida z badania bobków i taka jest treść
"Witam, wieści mam dobre.
Grzybów nie ma już wcale, jest super.
Giardia też występuje minimalnie, u Tofika znalazłem tylko 1 cystę w rozmazie . U pozostałych nic nie znalazłem." W końcu wybiłam dziadostwo. Na tym dobre wiadomości się kończą, bo zmuszona jestem jutro znowu do weta jechać z Tofikiem , który znowu mi miętoli pysiem i Pusio spadł kilka gram, więc tez jedzie, bo lepiej niech mu zaglądną do paszczy czy już się zęby nie zaczynają znowu sypać i oczywiście Aficzek do kontroli, który nie przybiera po korekcie.

24 styczeń 2015


Już po wizycie. Pusio dwa zęby do korekty, Toficzek jedna strona. Nie ma żadnych ran w porę korekta zrobiona :-) Co do Aficzka dr Baran postanowił dać mu meloxidyl /jak przekręciłam nazwę to sorki/ do piątku po 5 kreseczek i mam zadzwonić czy waga ruszyła, bo na razie to po korekcie rusza tylko wtedy gdy go dokarmię ;tak to stoi. Pochwaliłam się wynikami bobków, więc odpukał w niemalowane żeby to trwało jak najdłużej, bo niestety będą zawsze nosicielami. Bardzo się ucieszył, że grzyby wybite. I to chyba wszystko, czekamy do piątku jak sytuacja z wagą Aficzka.
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:53

26 styczeń 2015

Opadam z sił, czarna rozpacz mnie ogarnęła z Toficzkiem jest źle,bardzo cierpi,od wczoraj walczymy,nie je,zwraca wszystko bo nie może przeżuwać. Dzisiaj po konsultacji z dr Baranem mocna dawka metoxydylu 2×5 kresek dziennie,czekamy do środy i jak nie będzie poprawy to do weta pewnie rtg. Dokarmiam go ale nawet przy herbim go boli. Jestem przerażona,bardzo się boję o niego,spadł mimo korekty w sobotę do 470g,dobrze,że je je ważę po korektach tylko co z tego jak jest źle. Brakuje mi sił,dzisiaj siedzę na szkoleniu i mam dość.
Toficzek u Barana.jpg
Toficzek u Barana.jpg (137.81 KiB) Przejrzano 1802 razy
26 styczeń 2015

Cierpliwość i moja osoba to nie jest coś co idzie w parze, więc jest mi ciężko, wpadłam w panikę, że tracę Toficzka, serce mi pęka jak widzę, że go bardzo boli. Mam nadzieję, że leki mu pomogą, do środy czy mi się to podoba czy nie muszę poczekać i dać szanse na zadziałanie leku. Udało mi się porozmawiać z dr Baranem przez telefon i póki co podanie Toficzkowi antybiotyku nie jest dobrym pomysłem, jest za słaby. Trzeba mieć nadzieję, że meloxidyl pomoże i to nie jest jakaś ropa, obstawia korzenie chociaż oczywiście to takie diagnozowanie w ciemno na razie. Do środy chyba oszaleję z nerwów i tak już zdążyłam się poryczeć na szkoleniu 2 razy, patrzyli na mnie jak na idiotkę, no cóż bywa, mam to gdzieś, co inni o mnie myślą, byle Toficzkowi się polepszyło.

27 styczeń 2015

Wczoraj po wieczornym dokarmieniu waga 475, dzisiaj rano 468g, podtykam mu pod pysio różne rzeczy z nadzieją, że coś skubnie sam. Rano zjadł troszkę malwy i skusił się na odrobinę migdałka, chyba ciut lepiej, ale dalej nie jest jeszcze dobrze, dostał rano w sumie 4 dawkę leku może coś w końcu ruszy.

28 styczeń 2015

Toficzek dzisiaj zjadł migdała wczoraj nie chciał być dokarmiony tak jakby nie był głodny, waga 468 wieczorem, wmusiłam w niego trochę papki mimo wszystko tak na wszelki wypadek, waga 473 g, podsunęłam trochę listków morwy, malwy, mniszka, babki i innych rzeczy byle coś skubał, siedział i patrzył na mnie jak na nienormalną, bo ja się w niego wpatrywałam czy zjada czy nie, co brał w łapki to ja patrzę, to on też patrzy i tak się gapiliśmy na siebie, odsuwałam się, słyszę chrupie coś no to lecę żeby zobaczyć czy miętoli pysiem i próbuje zwrócić jedzenie to przestawał jeść i patrzył na mnie, oszaleć można. Rano waga 469 g, różnice minimalne czyli zjada samodzielnie Bobki są, małe ale są. Rano wcisnęłam mu na siłę trochę obtoczonej papki w zarodkach, bo inaczej w ogóle nie bardzo był zainteresowany jedzeniem, zrobiłam mu kuleczki z papki, obtaczałam jak mięso w bułce tylko tu w zarodkach i wtedy zjadł ze smakiem kilka, ale potem ostentacyjnie pluł na podłogę na znak nie będę więcej jadł : -) waga 477g po dokarmieniu. Metoxidyl podany i zobaczymy wieczorem jak będzie, na szczęście lek pije chętnie bez wyciągania z klatki nawet. rano nie zauważyłam ani jednego ruchu krzywienia pysiem może to już właściwy kierunek ku lepszemu?

28 styczeń 2015

Bożenka napisała wierszyk


Toficzku kochany,
nie strasz swojej pani.
Wcinaj ziółka i karmę
cudnymi ząbkami.
Niech ci kuper wielki rośnie,
przyjadę do ciebie na wiosnę.
Wymiętolę,wycałuję
strajk głodowy ci wybiję.
Wszyscy bardzo cię kochamy,
na dodatkowe gramy czekamy!
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:53

29 styczeń 2015

Jest zdecydowanie lepiej, wczoraj z taką złością szarpał liścia i tyle radości mi tym sprawił, że się prawie poryczałam na ten widok, bez bólu, bez krzywienia, wczoraj wieczorem wmusiłam mu odrobinę papki, ale nie chce być dokarmiany, rano dzisiaj po raz pierwszy już go nie zmuszałam, bo to chyba nie ma sensu, a waga się zatrzymała, więc zobaczymy, co będzie wieczorem. Umówiłam się na jutro na 16-tą do weta żeby go jednak zobaczył, będę spokojniejsza, bo niby jest lepiej, ale ...... Jak mi to powie po zajrzeniu mu do pysia, obmacaniu go itd to wtedy będę wiedzieć, że to nie moje przypuszczenia, a diagnoza weta. Poza tym muszę wiedzieć, co z lekami. Wiem, że na drugie imię powinnam mieć Panika, ale nic na to nie poradzę. Nie chcę sama decydować o jego zdrowiu, od tego jest weterynarz, mi się może wydawać, a rzeczywistość może być inna, a wtedy chyba nie wiem, co bym zrobiła. Najwyżej weterynarz mi powie żebym poszła do apteki ale tym razem po leki na uspokojenie dla siebie :-)

29 styczeń 2015

Padam na twarz, jestem zmęczona i wyczerpana psychicznie, zaczynam już histeryzować z byle powodu, a jak słyszę, ze jakaś kuleczka odeszła to wpadam w rozpacz, że zaraz moje to spotka, ale to wszystko nieważne, istotne jest to, bym nie przegapiła niczego, żebym zdążyła na czas wyłapać moment, w którym coś się zaczyna niedobrego dziać. Teraz po prostu za dużo się zebrało, za dużo stresu związanego zarówno z moimi kuleczkami, jak i odejście Skipusia bardzo mocno się na mnie odbiło i trochę psycha mi siadła, ale to wszystko minie, bo musi, nie ma wyjścia, trzeba się zebrać w sobie i iść dalej. Teraz jeszcze gorący okres w pracy, jak to w księgowości zawsze na początku roku, ale to są rzeczy, z którymi sobie dam radę, nie daję sobie rady tylko z cierpieniem moich kulek, po prostu serce mi pęka., a strach, który mnie ogarnia jak coś się dzieje jest koszmarny. mam nadzieję, że w najbliższym czasie jakoś się sytuacja uspokoi i będę mogła złapać oddech, jadę w odwiedziny do Bożenki to na pewno poprawi mi nastrój, zobaczę się też w końcu z Karolinką, więc będzie to powód do radości i da mi pozytywnego kopa. Prawda jest taka, że dzięki Wam tutaj jakoś to ogarniam, zawsze mam gdzie zadzwonić jak coś się dzieje, wypłakać, wygadać, jak trzeba to ktoś mną potrząśnie że ma być spokój, bo się nic jeszcze nie dzieje i za to wielkie dzięki, za każde dobre słowo, po prostu za to, ze jesteście, każdemu z Was dziękuję, no i się poryczałam:-)

29 styczeń 2015

Z Toficzkiem chyba znowu gorzej, spadł przez dzień 5 g,wmusiłam w niego herbiego trochę, ale się wzbraniał bardzo, dałam mu troszkę pyłku to ciut jednak momentami krzywił, teraz od ponad godziny na rękach, nie chce iść do klatki, wczepia się we mnie i nie mam serca go tam wsadzić, ale zaraz muszę, bo już ledwo żyję. Bobki są, chociaż małe, ale coś mi nie pasuje.

30 styczeń 2015

Tofik w wczoraj mocno mnie wystraszył, zaczął się leniuchowanie, wymacałam brzuszek, ale mięciutki niebolesny ,świeżo w pamięci ostatnie odejście kuleczki na forum z powodu wzdęcia/, nie chce przyjmować jedzenia i to mnie bardzo martwi, bo spada z wagi, nie wykazuje oznak głodu, bo nie chce przyjąć papki, wciskanie na siłę kończy się ogromnym stresem, kombinuję jak mogę, lepię kuleczki herbi plus zarodki to jeszcze coś tam zje. Wczoraj późno w nocy był bardzo osowiały, jak nie on, który zawsze jest tak żywy i nakręcony jak mały bączek. Rano waga 10 g w dół, wmusiłam w niego herbiego, wyrównując stratę, dostaje cały czas leki, wczoraj nie chciał nawet podejść do migdała, którym go testuję, a dzisiaj wisiał na prętach żeby mu dać. Wizyta u weta jest moim zdaniem konieczna i nawet jak mi 100 osób powie, że panikuję to i tak tam pójdę, bo widzę, co się dzieje, widzę, że zmiana zachowanie z czegoś musi wynikać, to nie jest foch -obraziłem się i na znak protestu nie jem. W jego przypadku taki spadek wagi jest ogromnym zagrożeniem. Jestem umówiona na godz. 16 dzisiaj, dam znać jak wyjdziemy stamtąd, nie wiem czy usg brzuszka nie będzie potrzebne, bo to odmawianie jedzenia mnie dziwi, sam nie je i dokarmiany też nie chce być, tego jeszcze nie było u niego. Dr Baran na pewno go oglądnie na wszystkie strony, na wszystkie badania na pewno się zgodzę. Wiem, ze nie zawsze można coś zrobić, ale ja będę walczyć o Toficzka i każdego mojego szylka zawsze. Był czas na obserwację, wydawało się, ze jest lepiej, jednak wygląda na to, ze to było złudne wrażenie, teraz czas na działanie, które na pewno weterynarz podejmie. Poza tym leków w nieskończoność podawać nie mogę. Konsultacje telefoniczne to jest chwilowa opcja, z której można skorzystać by coś awaryjnie załatwić, ale na pewno nie stała forma leczenia. wet musi zobaczyć co się dzieje z Toficzkiem. Mają tam takie urządzenie do badania krwi, które z jednej kropelki pobranej z uszka robią cały panel badań, drogie to fakt, ale przynajmniej jedna kropla i ma się wszystko, a szylek się nie męczy.

30 styczeń 2015

Sytuacja wygląda kiepsko niestety. Dobra rada ufajcie swojej intuicji, jak pokazała dzisiejsza moja wizyta u weta na pewno nie była zbędna, a wręcz konieczna. U Toficzka jest problem z ostatnim zębem, jest tam mocno zaczerwienione, mocno zaśliniony, brzydki zapach z pysia. Niestety jest problem z dostępem do tego zęba raz w związku z jego umiejscowieniem, a dwa naturą Toficzka, który do pokornych nie należy. Miałam dwa wyjścia, jedno to podanie do poniedziałku antybiotyku, dwa pełna narkoza. narkoza pełna w związku z tym, że trzeba zobaczyć i "pogrzebać" przy zębie, a jest to głęboko, niestety przy obecnym stanie Tofika jest to obarczone ogromnym ryzykiem, więc zdecydowaliśmy, ze do poniedziałku spróbujemy antybiotyk, leki osłonowe na wątrobę, nadal utrzymujemy przeciwbólowy, przeciwzapalny. Jeżeli do poniedziałku nie będzie poprawy niestety narkoza i wtedy nawet nie chce myśleć. Konieczne jest na siłę podtuczenie Tofika, jego waga na tą chwilę to ledwo 455 g, mam mu podawać miód rozpuszczony w wodzie, jako dodatkowe wzmocnienie i polepszenie smaku herbiego. Póki co Tofik buntuje się na wszystko i to jest problem. Następne dni będą decydujące.
Toficzek.jpg
Toficzek.jpg (236.14 KiB) Przejrzano 1801 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:53

01 luty 2015

Wydaje mi się, że Toficzek troszkę lepiej, rano był w stanie zjeść migdała, pokruszył trochę, ale zjadł, więc przyjmuję to za dobry znak. Wczoraj troszkę gruszki zjadł. Mimo skromnego dokarmiania wczoraj w nocy w zasadzie różnica w wadze to tylko 2 g, więc wygląda na to, że coś samodzielnie skubie, bo w piątek w sumie różnice w wadze przez dobę to prawie 20 g. Leki zjadamy nawet poprawnie, ja na ból głowy :-), a Toficzek swoje, dzisiaj rano próbował wypluć antybiotyk, ale jakoś udało mi się pokonać ten mały problem. Jutro rano jestem umówiona na telefon do dr Barana i wtedy zobaczymy jaka będzie decyzja czy mamy przyjechać czy dostaniemy dalej antybiotyk i wtedy dopiero się pokazać.

2 luty 2015

Jestem po rozmowie z wetem, umówiliśmy się na jutro na zajrzenie do pysia jednak i wtedy będzie decydował, co robimy dalej. Wagowo cały czas się między 455-460 g bujamy.

3 luty 2015

Toficzek szczęśliwie wrócił do domu Na miejscu sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, Toficzek poszedł pod narkozę, po 10 minutach wyszedł wet i pokazuje mi na dłoni kawałki zęba i mówi, że to wyciągnął z jego boku szczęki, ten ostatni ząb, z którym był problem połamał mu się i wbił w miejsce gdzie dolna i górna szczęka się łączą, przez to nadal nie mógł sam jeść. Oczywiście ropa, postanowił zrobić mu kilka zdjęć rtg żeby ocenić dokładnie w jakim stanie są teraz zęby i co się tam aktualnie dzieje. Jak mnie zawołał minę miał nietęgą, dokładnie użył słów "mamy tu armagedon", stan korzeni Tofika jest dramatyczny, każdy rośnie jak chce i w którą stronę chce, jest jeszcze gorzej niż było widać na poprzednim zdjęciu robionym w innej klinice, jakość zdjęcia też ma znaczenie i ujęcie. Stwierdził, że niestety nie wróży to nic dobrego i z każdym następnym zębem może się tak samo stać jak z tym i wpływu na to nie mamy. Niestety został kawałek korzenia w szczęce, próbował go wydostać, ale się nie udało, być może sam organizm go "wypluje", a jak się jednak będzie paprać to trzeba rozważyć cięcie dziąsła. Zostaliśmy zaopatrzeni w antybiotyk, w poniedziałek kontrola. Tak na szybko to tyle. Pęka mi głowa, ale się cieszę, że Toficzek wrócił do domu

4 luty 2015

Trzymam się dr Barana, bo ufam w to, co robi, uratował mojego Puszka i nie mam podstaw by teraz nie zaufać mu w przypadku Toficzka. Wczoraj spotkałam tam Panią, która załatwiała kremację swojego Yorka i widziała jak się denerwuję zapytała co się dzieje, chwilę porozmawiałyśmy, kobieta powiedziała, że wszyscy jeszcze jak Baran był w Arce to zawsze chcieli do niego, 3 gabinety, a tylko do niego zawsze terminy i kolejki, bo jest fantastycznym wetem z dużym doświadczeniem, ona chodziła do niego 10 lat. Ja dopiero lub aż rok zależy jak na to patrzeć, ale oddałam mu pod opiekę Pusia i wygrałam jego życie i liczę, że taka szansę da Toficzkowi i że zrobi wszystko, co się da, a da się niewiele tak naprawdę, bo jest jak jest, ale to, co jest do zrobienia to na pewno zrobi dobrze. Każdy przypadek jest inny i w ten sposób też trzeba czasami to rozpatrywać, dla jednego spadek 20 g to pikuś, a dla drugiego poważny problem, więc nie można uogólniać. Poza tym moim zdaniem waga powinna być sygnałem, że coś się może dziać i należy zwrócić uwagę na szyla bardziej. Za dużo szylek odeszło, bo się czekało, bo może przejdzie, bo może to nic takiego, oczywiście, że histeria w niczym nie pomaga i nie polecam doprowadzania się do takiego stanu, ale posiadanie zwierzaka w domu czyni nas odpowiedzialnym za niego, a że sam nam nie powie, co mu dolega to my niestety sami musimy obserwować czy nie ma oznak, które sygnalizują, że coś się niedobrego może stać.


5 luty 2015

Toficzek dokarmiony trochę był we wtorek wieczorem w dniu narkozy, wczoraj przez cały dzień nie został przeze mnie ani gramem dopasiony, a mimo to dzisiaj rano mam 4 g na wadze więcej. Tak wiem wahania wagowe w ciągu doby, ale skoro cały czas spadał mimo dokarmiania, a teraz bez dokarmiania przybrał chociaż troszkę to znak, że musiał samodzielnie coś jednak zjeść. Staram się cieszyć każdym jego gramem . Migdała jednak nie tknął, za wcześnie pewnie, wczoraj za to wziął się za peletki, które dostałam na próbę od dziewczyny z drugiego forum jakiś czas temu na podtuczenie.

Wątpliwości będę miała zawsze gdziekolwiek będę, podejmowanie decyzji, które mogą zaważyć na zdrowiu czy życiu drugiej istoty są bardzo ciężkie, ale postanowiłam trzymać się jednego weta, tak jak napisałaś spokój potrzebny, a miotanie się między dwoma wetami w dwóch miastach to zdecydowanie za dużo. Natomiast bardzo dziękuję za propozycję. Dr Baran wytłumaczył mi jak będzie wyglądała ta narkoza, dlaczego nie wziewna, że będzie w małej dawce, bezpieczna, cały czas na bieżąco mnie informował, co się z nim dzieje, więc wiedziałam, że już podnosi główkę, że już zaczął chodzić po transporterku. Jak przyjdzie następny raz to może będę bała się mniej narkozy. Opieka dr Barana jest naprawdę rewelacyjna. Cały czas na bieżąco wiedziałam, co się dzieje z Toficzkiem, a wcale o to nawet nie prosiłam, a było mi to bardzo potrzebne, bo niewiedza jest straszna, dla nas zarezerwowane było bardzo dużo czasu, byliśmy sami w klinice, nie licząc Pani, która przyszła do rejestracji się umówić na kremację psa.
Póki co cieszę się każdą nawet maleńka poprawą. Tak w ogóle to właśnie wczoraj zważyłam Pusia i wyszło mi 778g , najpierw się cieszę, że nie chudnie, zresztą z misek wszystko znika, potem myślę po czym tyjesz, a zaraz Twój post mi się przypomniał, że no tak przez Toficzka reszta ciut zaniedbana i mniej biegania jest :-) Czas Pusiaczka na bieżnię chyba wypuścić, bo zawodnik sumo będzie :-) zawsze był duży, najwięcej miał 805g, ale lepiej niech już nie tyje
drapanko Pusia.jpg
drapanko Pusia.jpg (237.84 KiB) Przejrzano 1800 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

Awatar użytkownika
mikar78
Zaszynszylowany SPECJALISTA
Sponsor
Posty: 2251
Rejestracja: 18 paź 2015, 14:50
Lokalizacja: Kraków http://www.swiatszynszyli.pl
Płeć: Kobieta

19 paź 2015, 7:54

8 luty 2015

U nas jak na karuzeli raz w górę super,a potem lecimy dół. Toficzek nie radzi sobie bez leków przeciwbólowych ,waga nam spadła do 431g znowu sie dokarmiamy i co dokarmię to to traci. Kupiłam dzisiaj jeszcze gerberka żeby mu zmieszać z herbim,bo szaleje przy jedzeniu. Jutro wieczorem wizyta u weta i mam nadzieję, że to ta resztka korzenia mu wychodzi i stąd znowu brak samodzielnego jedzenia.

9 luty 2015

Wizyta była wcześniej, w pysiu nie czuć ropy, wygląda, że wszystko się ładnie goi, nie widać żeby korzeń wychodził niestety, ale póki co nie rozważamy żadnego cięcia. Toficzek już jest bez antybiotyku ale na zwiększonej dawce przeciwbólowo-przeciwzapalnego i zobaczymy jak sobie poradzi przez tydzień. teraz mógł mieć zmniejszony apetyt przez antybiotyk, ale koniecznie musi przytyć, zapytałam o wagę graniczną dla Tofika, już dawno ją przekroczył, po prostu nie może chudnąć. Zęby póki co nie do korekty,bez tego jednego powinien sobie radzić i ścierać mimo to swojego górnego odpowiednika. To tak na szybko.

11 luty 2015


wieczorem 441g po dokarmieniu, rano 436 g

12 luty 2015

Od kilku dni waga Toficzka ciągle w okolicach 430-440g, co dokarmiłam herbim to spadał. Walczyłam z nim przy każdym dokarmianiu, moje ręce wyglądają jak po bijatyce z gromadą kotów, dekolt powoli też, przy karmieniu wszystko dookoła upierdzielone, a dzisiaj stał się cud i to za sprawą Bożenki. Dostałam dzisiaj przesyłkę z mieszanką herbiego, zarodków i bephara care+ i to niesamowite, co się stało. Tradycyjnie przygotowałam stos ręczników papierowych, ręcznik żeby się osłonic, a tu niespodzianka Toficzek siedział mi na ręce jak zaczarowany bez szarpanki i wciągnął 15ml tej mieszanki cieplutkiej, bardzo gęstej i na wadze mamy 455g!!! Ja jestem czysta!, bez nowych obrażeń, ręczniki się po raz pierwszy nie przydały, a ja nie mogę uwierzyć, że po raz pierwszy nakarmiłam gadzinę w kilka minut bez nerwów. Na dodatek w paczuszce od Bożenki była niespodzianka dla Toficzka podusie czyli Complete crock i wyobraźcie sobie, że Toficzek wyszarpał mi to i zjadł ze smakiem, potem drugą. Reszta się tylko otrzepała jak obwąchała, ale oni nie muszą tego jeść, ważne że Toficzek zjadł. Bożenko nie wiem jak Ci się odwdzięczę, ale chyba na rękach będę Cie teraz nosić

Toficzek jeszcze na noc został trochę dopasiony, dzisiejszy dzień kończymy wagą 458g, już nie pamiętam kiedy taką miał. Bożenko jesteś cudna Toficzka mi upasiesz , a mnie uchronisz od chodzenia ciągle w długim rękawie, bo moje ręce wyglądają jak po starciu z tygrysem.

13 luty 2015

Dzisiejszy świt 5 rano waga 444g, mieszanka spałaszowana i waga 460g czyli po nocy zostało mu z dobre 10g już "sadełka", bo normalnie waga była o tyle mniejsza rano . Aficzek wczoraj spróbował tej tajemniczej mieszanki i wyszedł z niego lew, mój palec na którym była kulka z mieszanką został pochłonięty wraz z mieszanką tak znienacka, że nie zdążyłam zareagować, normalnie w szoku bylam, że Afik chciał mnie zjeść. Bożenko nie wiem co tam jeszcze dodałaś, ale coś czuję, że szyle na odwyk potem będę musiała oddać . Dzisiaj Afik jak sęp czekał i patrzył jak Tofik się zajada, musiałam mu dać wylizać łyżeczkę, bo nie mogłam patrzeć na jego mordkę ze wzrokiem "głodzisz mnie, zaniedbujesz, jemu dajesz pyszne, a mi nie, nie kochasz mnie na pewno", Pusio się załapał na wylizanie resztek z miseczki i w miarę gromadka zadowolona, tylko Czaruś nie wykazuje zainteresowania papką.
14 luty 2015

Dzisiaj rano waga 455g, po karmieniu 472g, wygląda, że mamy szansę dobić na wieczór do 480g tak nieśmiało liczę.
16 luty 2015

Dzisiaj przekroczyliśmy magiczną cyfrę w wadze Toficzka, po wieczornym karmieniu i wciągniętych 25 ml mieszanki na wadze pokazało sie 483 g mojej miłości . To jest ta dobra nowina, zła jest taka, ze Pusio najprawdopodobniej wymaga korekty, wydaje mi się, ze pobolewają go ząbki, zjada z coraz mniejszą chęcią i mieli pysiem, został dopisany razem z Aficzkiem do wizyty kontrolnej w środę.

18 luty 2015

Dzisiejsza wizyta rozpoczęła się od badania Pusia, upewniłam się, że szmerów w serduszku nadal nie ma to tak a propos jego niby wcześniej stwierdzonej choroby serca. Pusio obie strony skorygowane, ran żadnych nie ma, po powrocie do domu zaraz poszedł szamać jedzonko z miski Następny poszedł na macanki Aficzek, który jakiś taki niewyraźny i tu również niespodzianki nie było korekta obu stron i tak samo zaraz do miski poleciał, znak korekta się powiodła . Na koniec został Toficzek, niestety podsumowanie jest takie, że nic więcej dla Toficzka zrobić się nie da, ropy już nie ma, rana się zagoiła, a nie je, bo bardzo bolą go korzenie w momencie jak próbuje nacisnąć zębami. Nie można mu podawać cały czas leków, bo wysiądzie mu wątroba. Może jeszcze ruszy z jedzeniem, jak nie -dokarmianie do końca. Póki co leki będą podawane w kratkę tzn. tydzień lek, tydzień przerwy. Jest szansa, że może jednak Toficzek ruszy i coś zacznie zjadać. zapytałam czy dobrze robię, że go dokarmiam i uzyskałam odpowiedź, że muszę go dokarmiać, nie ma wyjścia chociaż w ten sposób zmniejszam mu zapotrzebowanie na sięganie po jedzenie, błędne kolo po prostu. Na sam koniec wizyty zapytałam o jeszcze jedną ważną rzecz czy uważa, że moje szyle sa przekarmione, za dużo ważą i czy mają złą dietę. Uzyskałam odpowiedź, że absolutnie nie. Przedyskutowaliśmy temat odżywiania, co ile i który zjada, co mają stale, co jako dodatek i w jakich ilościach i uzyskałam jeszcze odpowiedź na najważniejsze pytanie dzisiejszego dnia czy stan zębów i korzeni u futrzaków to moja wina i odpowiedzialność-również uzyskałam odpowiedź że nie. Owszem mieszanki-nie mylić z granulatem- mogą zaburzać poziom wapna i fosforu jak szyle sobie wybierają z nich co będą zjadać, ale nie maja takiej możliwości przy granulacie, który jest wręcz zalecany codziennie, oczywiście nie ma to być ich 100% pożywienia, ale równie ważne, zawiera również siano w składzie. Malina czy inny owoc podany raz na kilka dni również nie sprawi, ze przestają jeść i zapychają sobie brzuszek. Zrobiłam rachunek sumienia, spędziłam dzisiaj sporo czasu na myśleniu, ale wychodząc od weterynarza czułam się spokojniejsza, bo zapewnił mnie, że uwarunkowania genetyczne to inna sprawa i nic na to nie poradzę, a krzywdy swoim szylom nie zrobiłam. Podsumowując zdanie mojego weterynarza na moje dzisiejsze cytowane stąd teksty było takie "pozwolę się z tym nie zgodzić". I prawda jest taka, że szynszyla z krzywymi zębami choćby nie wiem ile siana zjadł i tak nie będzie prawidłowo ścierał tych zębów, bo po prostu nie ma jak i tyle, a szyl karmiony nawet papką mając proste zęby będzie to robił, bo ściera je ruszając pysiem jeden o drugi i w ten sposób Tofik karmiony ponad miesiąc, który nie je nic -nie ma ani jednego zęba do korekty.
szylki dla Barana.jpg
szylki dla Barana.jpg (234.57 KiB) Przejrzano 1799 razy
ObrazekObrazek
Obrazek

* Pusiaczek ur 13.08.2010 r - 03.01.2016 świecił jak promyczek 5 lat 4 m-ce i 21 dni

http://swiatszynszyli.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Moja szynszyla”

  • Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość